Dwie książki i jedna biblioteka - Przemyśl dostał literacki duet

Dwie książki i jedna biblioteka - Przemyśl dostał literacki duet

FOT. Biblioteka Przemyśl

W 23 kwietnia 2026 roku, czyli w Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, w Przemyskiej Bibliotece Publicznej im. Ignacego Krasickiego zrobiło się naprawdę tłoczno jak na spotkanie, które miało być tylko jednym z wielu punktów bibliotecznego kalendarza. A jednak wieczór z Adamem Wiedemannem i Renatą Bożek rozkręcił się tak dobrze, że skończył się ponad pół godziny później, niż planowano 📚

  • Adam Wiedemann i Renata Bożek zamienili się rolami, a rozmowa od razu nabrała tempa
  • „Jedzmy, zwracajmy” i „Wakacje w domu” pokazały dwa zupełnie różne sposoby opowiadania o życiu

Adam Wiedemann i Renata Bożek zamienili się rolami, a rozmowa od razu nabrała tempa

Pomysł był prosty, ale bardzo trafiony: skoro oboje autorzy dobrze się znają i pracują w redakcji tego samego pisma literackiego „Pole”, mogli poprowadzić sobie nawzajem spotkania. Dzięki temu rozmowa nie miała sztywnego, oficjalnego tonu, tylko naturalny rytm ludzi, którzy wiedzą, o co pytać i jak słuchać.

Na początek poszła książka Adama Wiedemanna „Jedzmy, zwracajmy” - tytuł wyraźnie mruga okiem do „Jedźmy, wracajmy” Włodzimierza Odojewskiego. Tym razem nie chodzi jednak o wojnę ani historyczną traumę, tylko o codzienność widzianą z bliska, czasem z humorem, czasem z lekką przekorą. Renata Bożek prowadząca tę część spotkania mówiła o książce jako o lekturze zabawnej, pozbawionej zadęcia, ale miejscami też delikatnie złośliwej wobec osób sportretowanych na jej kartach.

Adam Wiedemann zdradził, że nad „Jedzmy, zwracajmy” pracował ponad 20 lat, choć z przerwami. I to czuć - to nie jest książka jednego tonu, tylko mieszanka: trochę literackiej Warszawy , trochę autobiografii, trochę obserwacji z życia człowieka, który zna od środka kilka zawodów związanych z językiem. Autor przeczytał też fragment o pracy w agencji reklamowej, a publiczność mogła sama wyczuć, że wybrał drogę literata, tłumacza i krytyka bardzo świadomie.

„Jedzmy, zwracajmy” i „Wakacje w domu” pokazały dwa zupełnie różne sposoby opowiadania o życiu

Po krótkiej przerwie role się odwróciły i to Adam Wiedemann wypytywał Renatę Bożek o „Wakacje w domu”. Ta książka mocno wyrasta z rodzinnej Karpiówki - wsi, w której autorka osadza swoją opowieść i do której wraca pamięcią przez historię, losy bliskich i lokalne doświadczenie wojny. W tle jest też tragiczny wątek z 31 grudnia 1943 roku, kiedy Niemcy zamordowali tam ponad 40 mieszkańców.

Ale „Wakacje w domu” nie zamykają się w jednej formule. Bożek prowadzi tę opowieść także w stronę kryminału, sensacji i political fiction, a sama określiła książkę jako „przygodowo-zabawową”. W jej literackim świecie pobrzmiewają skojarzenia z Zbigniewem Nienackim i Kornelem Makuszyńskim, więc to historia, która potrafi jednocześnie dotknąć pamięci i poprowadzić czytelnika przez bardziej swobodne, przygodowe tory.

Publiczność usłyszała przy tym kilka ciekawostek o procesie wydawniczym, trochę lokalnej historii związanej z Kraśnikiem, położonym niedaleko Karpiówki, i sporo osobistych wątków rodzinnych. Wszystko podane bez nadęcia, za to tak, że łatwo było się w tę opowieść wciągnąć.

W kameralnej atmosferze, w Czytelni Nowości Wydawniczych, zmieścili się wszyscy, którzy przyszli. I właśnie to jest w takich spotkaniach najciekawsze - że mała przestrzeń potrafi pomieścić naprawdę dużą literacką energię 🙂

na podstawie: Biblioteka Przemyśl.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka Przemyśl). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.